„Sport to zdrowie.” Czy na pewno?

Power2Fit - my mamy moc!Trening Zdrowie„Sport to zdrowie.” Czy na pewno?

„Sport to zdrowie.” Czy na pewno?

„Anima sana in corpore sano*”

„W zdrowym ciele, zdrowy duch”, na pewno coś w tym jest chociaż w dzisiejszych czasach, pogoni za dosłownie wszystkim już nie wiem, co bardziej cierpi, ciało czy duch. Niemniej jednak nie to będzie tematem kolejnego artykułu, który właśnie zaczynam Wam prezentować. W tym odcinku moich przemyśleń na temat sportu chciałbym poświęcić chwilkę na aspekt zdrowia, dla którego przecież ruch jest tak ważny. Trenujemy dla zdrowia, lub też myślimy, że trenujemy dla zdrowia. A prawda jest taka, że ruch jest zdrowy, a trening już niekoniecznie. Ktoś zapyta jaka to różnica? Na wstępie odpowiem, że ogromna. W dalszej części postaram się Wam wyjaśnić dlaczego. Mówi się również: „sport to zdrowie”, osobiście po ponad dziesięciu latach ciężkiego treningu dodałbym, że utracone. Nie myślcie też, że będziemy tutaj nagle użalać się nad sobą i płakać. Osobiście wolę mieć problemy z kręgosłupem od dźwigania ciężarów, niż od jedzenia chipsów popijanych piwem, podczas oglądania dwudziestu dwóch typów goniących za piłką. Chodzi mi tylko o to, żebyście mieli świadomość tego co robicie, a nie nagle dziwili się, że coś boli, albo jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności jedna z części Waszego ciała nie wytrzymała obciążeń treningowych. Kontuzje, ból to część sportowego życia. Jednak nie każdy ćwiczący musi brać w nim udział. Jednak jeśli ktoś się na to decyduje, wyraża zgodę i powinien akceptować to, co może nastąpić. Przynajmniej ja tak robię. I wiecie co? Dobrze mi z tym. Wszystko, co mam, to kim jestem zawdzięczam dyscyplinom sportowym. Więc nawet jeśli przyjdzie mi za to zapłacić, oddam wszystko, bo bardzo prawdopodobne, że przysiad uratował moje życie. Dlatego nie przestanę dźwigać! Wracając do tematu: czy sport to zdrowie? Aby odpowiedzieć na to pytanie chciałbym przedstawić Wam rodzaje sportów. W żadnym wypadku nie chodzi mi tutaj o podział na sporty indywidualne czy drużynowe, ani o dyscypliny sportowe. Na to nie starczyłoby miejsca.

Jakiego zatem podziału użyjemy? Na sport rekreacyjny, amatorski, zawodowy i wyczynowy. I o ile trzy pierwsze rodzaje są bardzo dobrze znane, o tyle czwarty zwykle mniej. Większość osób traktuje sport wyczynowy jako amatorski, a w mojej opinii to dwa różne światy, ale o tym dalej. Jak najłatwiej wyjaśnić ów podział? Pierwsza grupa po prostu ćwiczy, osobiście nie nazwałbym tego trenowaniem, coś tam się ruszają kilka razy w tygodniu i tyle. Druga to coś ponad rekreacją, ruszanie się w tym przypadku posiada już jakieś ramy, plan treningowy, ale nie jest to jeszcze trening w pełni tego słowa. Grupa trzecia to już najwyższy poziom, sport w tym wypadku jest również pracą, sposobem na życie, źródłem zarobków. Czwarta grupa jest zdecydowanie najcięższa: trenujesz jak zawodowiec, dostajesz wypłatę jak amator. Jednym słowem: dopłacasz do biznesu.

I o ile zdecydowanie najzdrowszą grupą jest sport rekreacyjny, a również uprawianie danej dyscypliny na poziomie amatorskim ma wiele pozytywnych właściwości, o tyle sport zawodowy i wyczynowy ze zdrowiem wiele wspólnego nie ma. Wiążę się to przede wszystkim z faktem, że w grupach tych najważniejszy staje się wynik. Nawet kosztem utraty zdrowia. Ciężkie treningi, eksploatowanie swojego organizmu do granic możliwości to tutaj codzienność. Co za tym idzie urazy i przeciążenia, które mogą pojawić się oczywiście w każdej grupie, tutaj często są ignorowane. Nie ma miejsca na odpuszczanie. Może to straszne, ale taka jest prawda. Ignorowanie urazów, stosowanie dopingu, środków przeciwbólowych, zaleczanie kontuzji-to codzienność. Jeżeli chociaż dostaje się za to odpowiednie wynagrodzenie to problem nie jest tak wielki. Pamiętajcie, że za zawodowym sportowcem idą pieniądze, a więc zwiększa się dostęp do odżywek, suplementów, odnowy biologicznej, fizjoterapeutów, masażystów i lekarzy. Znika też stres związany z codzienną pracą. Oczywiście trening tę pracę skutecznie zastępuje, zgadzam się. Pamiętajcie jednak, że u wyczynowca występują oba czynniki, znikają natomiast wszystkie bonusy.

Na poparcie moich słów dodam jeszcze, że kiedyś zapytali wybranych olimpijczyków, czy gdyby dostali środek, który zagwarantuje im złoty medal, ale umrą w przeciągu pięciu lat od startu to zdecydowali by się go zastosować. Zgadnijcie co odpowiedziała większość…

Nie zrozumcie mnie czasem źle, nikogo nie zamierzam zniechęcać. Sport to dla mnie całe życie,wolę żyć jako sportowiec i cierpieć każdego nawet dnia, niż cierpieć każdego dnia żyjąc bez sportu. Nie odpuszczałem i odpuszczać nie zamierzam. Może kiedyś delikatnie zwolnię. Póki co życzę Wam zdrowia i świadomych decyzji, sportowego życia bez przykrych niespodzianek. Zastanówcie się jednak zanim przeklniecie wszystko w okół: treningi, lekarzy, fizjoterapeutów. Czy urazy i kontuzje to nie przypadkiem część tego co robimy? Część naszej codziennej walki? Jest takie powiedzenie: „jeżeli myślisz, że trening jest ciężki spróbuj przegranej”. Ja powiem Wam, że jeżeli myślisz, że przegrana jest ciężka, spróbuj się podnieść po kontuzji. A jeśli nikt Was wcześniej nie ostrzegł i nigdy nie napisał, że na pewnym poziomie sport już nie jest uprawiany dla zdrowia, pamiętajcie, że zrobiłem to ja, w tej chwili. Zdrowia!

*tak w ramach ciekawostki napiszę, że to właśnie od pierwszych liter słów zawartych w tym cytacie pochodzi nazwa firmy produkującej sprzęt sportowy ASICS

 

autor: Radzio Wu Klika  www.facebook.com/radziowuklika

 

Dodaj Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *

Share This